Forum BESKIDZKIE FORUM Strona Główna


BESKIDZKIE FORUM
"Tak mnie ciągnie do gór..."
Odpowiedz do tematu
buba


Dołączył: 20 Kwi 2006
Posty: 3022
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: oława

fajny opis...taki z klimatem..czekam na ciag dalszy Smile fajnie ze twoja corka bedzie miala takie wspomnienia..wypraw z rodzicami sie nie zapomina Smile
Zobacz profil autora
heathcliff


Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 70
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

dawaj dalej trotyl jestem ciekaw gdzie zawedrujecie...wpasc do Worka Raczanskiego jest fajne
Zobacz profil autora
mój wyjazd
trotyl


Dołączył: 14 Lut 2009
Posty: 625
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WARKA

Witam wszystkich i przepraszam,że tak długo czekaliście na CDN.Zaczynamy.DZIEŃ TRZECI.Nie spiesząc się wstajemy ,mycie,śniadanko.Jedliśmy pod wiatą i tam wchodząc zagapiłem się i walnąłem łbem w eternit .Rozbiłem sobie łepetynę , ale na szczęście niegroźnie.Eternit wytrzymał.Cięty przez rozum eternitem ,jeszcze trochę posiedzieliśmy i pogwarzyliśmy z bazowym i Zuzą.Dobrze ,że w nocy nie padało , bo jak pisał Pudelek podobno namioty w tej bazie przeciekają.Od bazowego dostajemy na pamiątkę ..Informator 2009 Studenckie chatki i bazy namiotowe..(będzie o nim później w moim opowiadaniu).Głośno zastanawiamy się z Kamilą,gdzie dalej.Możemy iść na Przegibek przez Będoszkę , albo ????Tu Damian rzuca propozycję.Dzisiaj kończy bazowanie i zjeżdżą na dół do Rycerki.Rzeczywiście na przysłopie stała NIVA terenowa. Rolling Eyes Rolling Eyes Rolling Eyes Kurcze, mamy dylemat.Kończą nam się zapasy.Dobra jedziemy na dół Chatkowym do Rycerki.Szlak chatkowy to jedna wielka breja,trudno przejechać , a co dopiero iść tamtędy.Jeszcze jest tam zrywka.Dojeżdżamy do asfaltu i tu żegnamy Damiana.Idziemy dalej i trafiamy do miejsca pewnie bardzo znanego forumowiczom,czyli sklepu w Rycerce.Tam chwila odpoczynku,doprowiantowanie,rozmowa z lokalnymi ,łyk Portera i startujemy.Idziemy dalej asfaltem i dochodzimy do ostatniego przystanku autobusowego w Rycerce.I mamy problem.Wielka Racza czy Przegibek.???Niech Kamila rozsądzi.Kamila mówi ..idziemy do Burana i Bartka....,czyli Przegibek.A może i lepiej,bo ostatnio z Wielkiej Raczy mam kiepskie wspomnienia.W dodatku po tyu dniach konserw Kamila powinna zjeść porządny,ciepły obiad.Ruszamy i zaraz spotykamy starszą panią z wnuczką.Rozmawiając podąrzamy na Przegibek.Okazuje,że pani idzie tam nie szlakiem,ale drogą,która wije się prawie razem ze szlakiem.Nigdy nie szedłem tą drogą(szlakiem tak) na Przegibek,więc dlaczegoby nie.W dodatku miło się z tą panią gaworzyło.Mijamy masakrycznego krasnala przy źródełku i maszerujemy w górę.Zaraz za wyciągiem widzimy budynek schroniska.Pogoda super,ciepło i nie pada.Dochodzimy do schroniska.Ludzi niedużo.Kamila popędziła odrazu do Burana i Bartka , a ja do budynku zamówić jej obiadek.A w bufecie Razz Razz Razz lany PORTER.Po zameldowaniu idziemy rozbić namiot.Koszt to 15 zł za namiot.Siedząc przed budynkiem i dumając ,patrząc na Banię,stwierdzam,że chałupa,która zbudowano obok,jakoś mi tu nie pasuje.Trochę zepsuła klimat.Nie daj Boże,aby i po lewej stronie coś takiego pobudowali.Z rozmów wynikało,że i wesela tam się odbywają.KTo weselników będzie szukał jak się popiją???Wieczorem przybywa mój kuzyn z Żywca ze swoją dziewczyną.Rozbijają namiot obok nas i idziemy piec kiełbaski i piwkować.Kamila zaprzyjaźniła się z jakąś dziewczynką ze schroniska i ruszyła z nią do zabawy.Dobrze,że kuzyn dał jej czołówkę ,to przynajmniej mogłem określić gdzie je poniosło.Tak siedząc przy ognisku przykro było,że nie ma z nami nikogo.Nie ma gitary i z kim pośpiewać.Trochę ponuciliśmy ,popatrzyliśmy na ginącą w mroku Banię i poszliśmy spać


Ostatnio zmieniony przez trotyl dnia Pon 19:20, 07 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Re: mój wyjazd
xaga
Moderator

Dołączył: 01 Paź 2006
Posty: 1373
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z podnóża Beskidu Małego [Andrychów/Kęty]

trotyl napisał:
(...)Tak siedząc przy ognisku przykro było,że nie ma z nami nikogo.Nie ma gitary i z kim pośpiewać.(...)

jak traficie na zlot beskidoLUBÓW/beskidoCZUBÓW to będzie z kim pośpiewać... Smile

a kolejny dzień wyprawy ciekawy... i co dalej? Smile
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Bardzo przyjemnie się czytało!!Opisywałeś swoje odczucia powrotu do pierwszych tras, zwiedzonych miejsc, Do-miesiek i Buba dodali element o rodzicach, którzy korzenili w nich miłość do gór. Faktycznie, pierwsze wypady w góry z rodzicami, noclegi w namiotach bardzo wyraziście pamiętam...
Zobacz profil autora
katmandu


Dołączył: 13 Lip 2009
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław / Bystra Śląska

ecowarrior napisał:
(...) Do-miesiek i Buba dodali element o rodzicach, którzy korzenili w nich miłość do gór. Faktycznie, pierwsze wypady w góry z rodzicami, noclegi w namiotach bardzo wyraziście pamiętam...


Oj, to prawda, ja pamiętam, że mnie tato długo musiał dźwigać na barana, bo marudziłam podobno straszliwie dziecięciem będąc... Ale czym skorupka za młodu nasiąknie...
Zobacz profil autora
Re: mój wyjazd
heathcliff


Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 70
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

trotyl napisał:
Siedząc przed budynkiem i dumając ,patrząc na Banię,stwierdzam,że chałupa,która zbudowano obok,jakoś mi tu nie pasuje.Trochę zepsuła klimat


Odwiedzalem to miejsce dwa razy w czasie budowy tej chalupy, jak widzialem fundamenty to juz mnie zmartwilo, a jak zobaczylem efekt koncowy i wielkosc chaty straszny smutek mnie ogarnal.
Cieszy mnie fakt ze nie tylko ja mam takie odczucia.

trotyl napisał:
Trochę ponuciliśmy ,popatrzyliśmy na ginącą w mroku Banię i poszliśmy spać


i co dalej?
Zobacz profil autora
Piotrek
Administrator

Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 5888
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żywiec/Sienna

Ja byłem, wraz z siostrą, w dzieciństwie targany bardziej poza szlakowo. Mój tata lubi siedzieć w lesie ale nie specjalnie interesują go szlaki.
Jak każdego grzybiarza Very Happy

Ale pamiętam sporo fajnych wyjazdów pod namiot. Czasem, wtedy mi się wydawało, nawet za często, bo kumple w piłke rżnęli a my znów weekend w górach.

Tak, ze Trotyl, targaj córe ile wlezie po górach. tradycję trzeba krzewić.
Zobacz profil autora
wyjazsd
trotyl


Dołączył: 14 Lut 2009
Posty: 625
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WARKA

DZIEŃ CZWARTY.Noc minęła szybko.Z resztą późno pszliśmy spać.Miałem wrażenie , że co jakiś czas zalatywało szambem Rolling Eyes Spaliśmy w namiocie przy ratraku.Po pobudce,myciu i śniadaniu spakowaliśmy graty i dumaliśmy przed schroniskiem , co dalej.Dla rozjaśnienia umysłów popijaliśmy piwko Very Happy , ja oczywiście porterka.No to co??Rycerzowa.Zapada decyzja.Oczywiście czerwonym szlakiem.Jeszcze ostatnie spojrzenie na Przegibek.Idziemy spokojniutko , trochę ludzi się pojawia.Wskakujemy na słowacki graniczny i Zdobywamy Majov.Potem znów na czerwony i na Rycerzową.Na szczycie jest parę osób.Wymieniamy pozdrowienia,krótki odpoczynek i na dół.Już widać dach bacówki i ....O jezu co to???Masa ludzi ,namiotów rozstawionych a z kilkanaście.Dochodzimy do bacówki.Wrzawa rośnie,tłum ludzi,jazgot jak na odpuście w Mogielnicy.To Turniej Siatkówki Górskiej.W bufecie tłok.Trzeba postać .Rozkładamy się przed wejściem na spoczynek.Tyle ludzi to ja jeszcze tam nie widziałem.A i jeszcze jedna uwaga.Można byłoby to miejsce nazwać Bacówka na Psiej .Rycerzowej z powodu ilości psów ,króre tam były.Mieliśmy tam zanocować , ale po minach wszystkich stwierdzamy ,że czas spadać gdzie indziej.Zostawiamy wrzaski kibiców i graczy za sobą.Idziemy czerwonym na Małą Rycerzową i Jaworzynkę.Stwierdzamy,że chyba zanocujemy gdzieś w lesie.Idziemy sobie i po rozmowach a może Chyz u Bacy.???OK .tam jeszcze nie byłem.Schodzimy w dół po rozjeżdżonej drodze,między drzewami migają dachy zabudowań.Dochodzimy do tego lokalu.W oknie widzę czyjąs czuprynę,stoją tam jakieś samochody.Myślimy ..rozbijemy tam namioty i przenocujemy.Siadamy przed kaplicą na schodach.Odpocznek dla Kamili.Podchodzimy do drzwi..Powiem tylko,że patrząc na ten budynek i obejście miałem jakieś dziwne uczucie(to tak prywatnie).Na drzwiach napisy ... jestem u pszczół..Remont..Pukanie nic nie da...nie pamiętam ich dokładnie,ale coś w tym stylu.Jak polazł do tych pszczół to pewnie zaraz wróci.Siedzimy jak te sieroty na schodkach , ale słychać ,że w środku ktoś jest.Mówie idź Kuba i zajrzyj do środka.Kuba wlazł tam a po chwili wraca.W środku siedzi baba z chłopem,piwkują i czytają gazety(to się nazywa jestem u pszczół) Evil or Very Mad Evil or Very Mad Namiotów nie można rozstawić , bo facet twierdzi żę nie ma zaplecza ku temu, a działalność gospodarcza , a podatek Twisted Evil Twisted Evil Co takiego???Słońce ci Kuba zaszkodziło????? Twisted Evil Twisted Evil Tak powiedziałał -mówi Kuba.Zaproponował aby popytać się w obejściach to może ktoś nam pozwoli się rozbić.To ma być CHYZ u BACY.Taki nocleg nam proponują!!!Po płotach mam łazić??.Nie myślę ,wejdę i dam mu w mordę.A co.Ale się opamiętałem.Dobra , jak to moja babcia mówi,pies cię w mordę na stojąco jeb......Dziękujemy za piękne przyjęcie.I przeklinając w duchu poszliśmy w dół do doliny Danielki...CDN


Ostatnio zmieniony przez trotyl dnia Pon 22:45, 14 Wrz 2009, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
heathcliff


Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 70
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

troszke pechowo Rycerzowa turniej, Hora zamknieta, marne szanse na odpoczynek pod dachem.
moze W dolinie Danielki Wam sie uda.

ja u Bacy jakos zawsze mialem szczesie herbatka+ciasto, a i dobrze spalo sie na pieterku Smile


Ostatnio zmieniony przez heathcliff dnia Nie 11:34, 20 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
kuba_jahh


Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żywiec

a ciągu dalszego nie widać... Smile
czekam na kolejny wspólny wypad...
Zobacz profil autora
Pudelek
Ogarniacz kuwety

Dołączył: 10 Lis 2006
Posty: 5794
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Oberschlesien, Kreis Nikolei und Kreis Oppeln

o takich akcjach na Chyżu też słyszałem we wrześniu. więc sorry, ale jeśli gospodarz robi takie numery, że zamyka obiekt który nosi dumną nazwę SCHRONISKA, to nie dziwię się, że PTT nadal ma garstkę członków - jeśli wszystko tak funkcjonuje, to dziękuję bardzo, ale chyba ktoś nie do końca wie na czym polega prowadzenie SCHRONISKA
Zobacz profil autora
angi
Wujek samo zło

Dołączył: 07 Cze 2006
Posty: 736
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...tam gdzie wiatr zawraca... czyli SJZ

W marcu tego roku też mnie to spotkało, miałem ochotę na gorącą herbate i kawałek ciasta, ale Chyż był zamknięty na cztery spusty. Ba nawet z Dziewczynami chcieliśmy tam przenocować, po drodze w zaspach jednak zmobilizowaliśmy się i ruszyliśmy na Rycerzową.
Zobacz profil autora
Kris_61


Dołączył: 03 Wrz 2009
Posty: 725
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bytom

Taka legenda, jak Chyż - prowadzona przez wspaniałych ludzi bez mała prwie od wojny?
Coś się chyba zaczyna kiepścić, jeśli chodzi o podejście do prawdziwej indywidualnej turystyki górskiej Sad
Trochę to smutne i wkurzjące.
Zobacz profil autora
wyjazd
trotyl


Dołączył: 14 Lut 2009
Posty: 625
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WARKA

I tak dziękując za ,,herbatkę,, udaliśmy się niebieskim w kierunku doliny Danielki.Mineliśmy coś jak zamknięty dom wczasowy po lewej stronie i szukaliśmy miejsca na nocleg.Doszliśmy do potoku i zostawiwszy nasze damy z plecakami udaliśmy się z Kubą w prawą stronę i za mostkiem z chcieliśmy coś znaleźć na biwak.Ale tam okrutnie było rozjeżdżone przez pojazdy.Wróciliśmy z niczym.Krótka debata,co dalej.Może na przełęcz Kotarz????A potem do Soblówki???Ostatecznie po dyskusji ustalamy .Idziemy doliną i jak znajdziemy miejsce to biwakujmy.Przyznam się ,że troszeczkę zauroczyła mnie ta dolina.Fakt ,że trochę zrywki było i po asfalcie ,ale mnie tam się podobało.idziemy sobie ,gadamy ,ogólne rozprzężenie.Od pewnego czasu coś mnie w piętę uwierało.Myślałem,że to pewnie wkładka się sypie i nie przejmowałem się tym.Ale zaczyna mi to dokuczać.Nie ,robimy przerwę.Siadamy na pniach ściętych drzew i postój.Zdejmuje buta i patrzę, a wkładka się rozleciała i na dodatek cała podeszwa wygląda jak ser szwajcarski.No pięknie.Buty na nogach nie wytrzymały tygodnia.A takie piękne były,trekinkowe, z Deichmanna. Evil or Very Mad Evil or Very Mad Evil or Very Mad Tfu,takie dziadostwo kupiłem.Robi się późno i trzeba coś pomyśleć o noclegu , bo inaczej to chyba do ŻYWCA tak dojdziemy.I w tym momencie przypomniałem sobie,że przecież mam informator o studenckich chatkach ,który dostaliśmy od bazowego Damiana na Przysłopie Potóckim.Zaglądamy tam i jest Chałupa Chemików.Jest i telefon.Dzwonimy ,ale to telefony nie do chatki,tylko do siedziby stowarzyszenia.Na pytanie czy chatka jest czynna i jest jakieś miejsce nie dostaliśmy konkretnej informacji , ani też numeru telefonu do chatkowego.Decyzja idziemy do Chemików.Niech się dzieje wola nieba.Po jakimś czasie marszu dochodzimy do naszego celu(ja w podartym bucie).Widzimu budynek ,bramę.Wchodzimy i....Olaboga,ile tu narodu.Masa samochodów,biegające psy,dzieciaki grają w jakąś grę przy stole robiąc masę hałasu.Co to ,myślimy,oaza jaka czy co??Ale przy siedzących dorosłych widzę flaszki z winkiem.E to na pewno nie oaza.Podchodzi do nas facet,okazuje się, że to opiekun.Na pytanie o możliwość rozbicia namiotu zrobił straszny płacz,że nie,bo to ,bo tamto,podatek,etc...To samo co u Bacy.Wściekli się,czy co.Z tyłu tyle miejsca mają a nie pozwalają postawić namiotu.Ostatecznie oferują nam nocleg na stryszku.No dobra ,włazimy tam.Ale fajne miejsce,przestronne,a nas tylko czworo.Tylko,że debile pomazali trochę ściany.Kamila z Martą wymościły nam legowiska,a ja wdziałem sandały ,coby nogi odpoczeły.Po posiłku w jadalni pomysleliśmy z Kubą,żenam gardła troszeczkę przyschły.Zapytaliśmy,gdzie tu najbliższy sklep.Ano w Ujsołach.Macie jesszcze godzinkę do zamknięcia .Krótko,pusty plecak ,kasa i kita do sklepu.Ha ,zdążyliśmy,mamy jeszcze 15minut na zakupy.Wypełniliśmy plecak prowiantem i pora wracać do chałupy.Ale jeszcze wskoczyliśmy do baru na piwko a tam co za szczęście ...lany porter...Po zatankowaniu kierunek chałupa.Jak doszliśmy to było już prawie ciemno.Dziewczyny poszły spać,a my z Kubą na pięterku popijaliśmy piwko.Słyszymy,że na dole słychać jakieś poruszenie.Okazuje się,że szykują coś z tyłu pod wiatą.Zeszliśmy na dół,podchodzimy do wiaty, a tam impreza w toku.Dwie gitary,piec,grajkowie.Okazało się ,że to urodziny tego co nas witał.Zaproszono nas do środka,poczęstowano karkówą z grilla i zaczęło się.Jeszcze ma takiej imprezie nie byłem.Dwie gitary,śpiew,repertuar turystyczno-rockowy.No coś wspaniałego,tego mi było trzeba Rock ya Rolling Eyes Piosenki z moich lat...bardzo mi sie podobała taka pioseka..Dorka,Dorka pamintosz..Opłacało się.Takie czegoś szukała moja dusza.A i białogłowy zacne były...Do późnej nocy to trwało...Udaliśmy się na spoczynek ,a rano po toalecie ,pożegnawszy wszystkich,dziękując za miły pobyt,poszliśmy do Ujsół.Tak w ten miły sposób zakończył się mój pobyt w Beskidzie Żywieckim.


Ostatnio zmieniony przez trotyl dnia Pią 23:35, 18 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Mój wyjazd
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 2 z 3  

  
  
 Odpowiedz do tematu