Forum BESKIDZKIE FORUM Strona Główna


BESKIDZKIE FORUM
"Tak mnie ciągnie do gór..."
Odpowiedz do tematu

IX zlot BESKIDolubów ma się odbyć
11 - 12 grudnia w schronisku na Kudłaczach
35%
 35%  [ 5 ]
4 - 5 grudnia w Lanckoronie (PTSM)
64%
 64%  [ 9 ]
Wszystkich Głosów : 14

taki1gość


Dołączył: 12 Gru 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: NIEPOŁOMICE

Miło po raz kolejny było zobaczyć znajome twarze i poznać nowe. Wypić wspólne piwo, pogadać, pożartować czy wreszcie głośno pochrapać Wink

Jako, że na zlot wykupiłem opcję allinclusive i samochód dowiózł mnie pod drzwi to żadnej spektakularnej trasy nie było Smile Spacer po tym dawnym miasteczku wystarczył. Moje lanckorońskie ujęcia po kliknięciu w poniższe zdjęcie Smile

[link widoczny dla zalogowanych]

Do następnego
Zobacz profil autora
Kaper


Dołączył: 05 Maj 2009
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łaziska Górne

Ktoś chrapał nie słyszałem Smile
Zobacz profil autora
Pudelek
Ogarniacz kuwety

Dołączył: 10 Lis 2006
Posty: 5794
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Oberschlesien, Kreis Nikolei und Kreis Oppeln

[link widoczny dla zalogowanych]

moja galeria - ostrzegam, niektóre zdjęcia są odurzające Very Happy
Zobacz profil autora
Milord


Dołączył: 06 Gru 2010
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Witajcie! Smile

Milord Was Pozdrawia Smile Jesteś Super!
Zobacz profil autora
Pudelek
Ogarniacz kuwety

Dołączył: 10 Lis 2006
Posty: 5794
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Oberschlesien, Kreis Nikolei und Kreis Oppeln

witamy Waszą Milordowską Mość Smile
Zobacz profil autora
buba


Dołączył: 20 Kwi 2006
Posty: 3022
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: oława

Milord napisał:
Witajcie! Smile

Milord Was Pozdrawia Smile Jesteś Super!


witamy, witamy!!!!!


a tu moje fotki
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
keraj
Administrator

Dołączył: 02 Lip 2006
Posty: 1227
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gilowice / Tarnowskie Góry

Moje foty:
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Czort


Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 773
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z Piekła Zdroju

Już wróciliście! Nareszcie można w spokoju pospacerować po Lanckoronie Twisted Evil.
Zobacz profil autora
xaga
Moderator

Dołączył: 01 Paź 2006
Posty: 1373
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z podnóża Beskidu Małego [Andrychów/Kęty]

...tak-można Smile

a tu kilka moich fotek: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
PiotrekP


Dołączył: 03 Cze 2009
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Świdnica

xaga to "coś" bardzo piękne. Smile
Zobacz profil autora
xaga
Moderator

Dołączył: 01 Paź 2006
Posty: 1373
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z podnóża Beskidu Małego [Andrychów/Kęty]

dzięki Smile
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Jak zwykle z poślizgiem ale w końcu i mi się udało coś sklecić.

W terminie 04-05.12.2010r. w Lanckoronie miał się odbyć IX Zlot Forum e-Beskidy.com.
Jak to już bywa zaplanowałem sobie wypad kilkudniowy, w różnych miejscach, na różnych szlakach i z różnym towarzystwem (w sensie jak najbardziej pozytywnym). Ale po kolei:

Dzień pierwszy – 02.12.2010
Tradycyjnie, zwalniam się z pracy przeobrażając się z pana Andrzeja w ecowarriora. Bieg na pociąg, mozolna jazda do Katowic i tam oczekiwanie na połączenie z Bielsko-Bałą. Wraz z Grzesiem, który oczekuje mnie w Tawernie, katowickiej knajpie o zabarwieniu hippisowsko-rockowym, spędzamy czas przysłuchując się wspomnieniom pewnego dziadka, który włączył w szafie grającej Rolling Stonsów, zamówił kolejne piwo, zapalił papierosa i rozpoczął opowieść o czasach swej młodości, szalonych imprezach, eksperymentów z różnymi środkami, pogoni za dziewczynami oraz zespołach muzycznych o które się obijał. Nie wiedzieć kiedy a trzeba gonić na pociąg, cóż rozmowę dokończymy innym razem, tym bardziej, że facet również chodzi po górach...
W Bielsko-Białej zrzucamy plecaki w PTSMie i uzbrojeni w wybuchową mieszankę ciekawości połączonej z głodem ruszamy do Hospody u Svejka. Tam też posilając się czeskim jadłem, zapijanym wybornym napitkiem, przy muzyce na wzór Jaromira Nohavicy, przenosimy się w czasy wojaży Józefa Szwejka, niezmordowanego obrońcy monarchii austro-węgierskiej, przewodzonej przez „poczciwego dziadygę”, Najjaśniejszego Pana, Franciszka Józefa I, którego to portret, podobnie jak w książce, obsrany drobnymi kupkami much, wisi w gospodzie.

Po opuszczeniu nakreślonego powyżej przybytku przepłukujemy gardła w jakiejś przydworcowej knajpie (do teraz mnie mdli jak przypominam sobie smak starego, zmieszanego z wodą, o zupełnie niestandardowym zapachu napoju wodno-piwnego), po czym planując kolejny dzień wracamy do schroniska.

Dzień drugi – 03.12.2010
Pobudka, zalanie termosu i pospieszny marsz na pociąg do Andrychowa.
Po dotarciu na miejsce dzielny Grześ wyłapuje skromny, żółto-brązowy, mający z pewnością najlepsze lata świetności dawno za sobą, a przywodzący na myśl epokę PRL-u, Hotelik "Leskowiec”, miejscową, otwartą non-stop, z możliwością noclegu, knajpę Smile
Grześ: „Andrzej, spójrz jak pięknie się prezentuje. Warto wejść, posiedzieć, choćby przy zupie”.
Siedząc przy mapach, zupie i piwku wysyłam smsa do Xagi i Krissa, informując że jesteśmy w ich miejscowości. Nim zdążyłem odłożyć telefon to otwierają się drzwi i słyszę znajomy głos: „Cześć eco, mieszkam niedaleko więc wpadłem!”. Co jak co, ale tak szybkiej reakcji ze strony Krzyśka się nie spodziewałem Very Happy Czas mija na niespiesznych rozmowach, spontanicznej wesołości, wspomnieniach i planach na najbliższy okres. Jak to już opisał Andrzej Stasiuk w jednej z swych książek: „jest to jedno z tych miejsc, gdzie nie odczuwa się upływającego czasu, a pozostaje nieodparta, ciężka do uzasadnienia potrzeba pozostania”. Mimo wszystko trzeba się zbierać, Kriss obiecuje się zastanowić nad opcją dotarcia na Zlot a my łapiemy stopa do Jagódek. Stamtąd, przy padającym śniegu i narastającym mrozie, podchodzimy na Groń Jana Pawła II. Schronisko świeci pustkami, a obsługa, uprzedzona przez Krissa o naszym przybyciu, mówi że tego dnia nie było jeszcze żadnego turysty i raczej nikogo się spodziewają. Zamawiamy wyborne pierogi, zupkę, herbatkę i piwko, po czym schodzimy do Targoszowa. Tego dnia mamy szczęście z łapaniem stopa, już pierwszy napotkany samochód podwozi nas do Kukowa. Tam, kolejny stop, podwozi nas do Stryszawy, gdzie akurat nadjeżdża busik zmierzający do Suchej Beskidzkiej. Pomiędzy 19 a 20 spotykamy się w schronisku wraz z Bubą, Toperzem, Krissem, który ku uciesze naszego kolektywu również dotarł oraz Luną, o której tak wiele słyszałem a nie miałem okazji poznać. Niesmak budzi zamknięcie już o godz. 20 legendarnej Karczmy Rzym. Na 20 min. nie opłaca się nam wstępować więc udajemy się na kolację do pizzeri Bravo. Ok 21 dociera również Dmirstek, któremu, ku zaskoczeniu wszystkich, podróż z Warszawy do Suchej zajęła jedynie 6 godz. Spędzamy bardzo wesoły wieczór, przeplatany wspomnieniami tegorocznych urlopów. W drodze powrotnej do schroniska zahaczamy o jakąś miejscową piwiarnię, w której czujemy się jak ryba w wodzie. Snujemy tam kolejne opowieści, których prym wiedzie trylogia „Trzech Muszkieterów” Aleksandra Dumasa.

Dzień trzeci – 04.12.2010
O 09:10 melduje się w Suchej Keraj. Nasza grupa dzieli się na 2 części. Buba, Toperz, Grześ i Kriss mają zamiar ruszyć na śniadanie do rybnej restauracji, po czym przetransportować się do Brodów i stamtąd do Lanckorony (niestety, awaria domowa zmusza Krissa do rychłego powrotu do Andrychowa). Natomiast Dmirstek, Keraj i ja trzymamy się uprzedniego planu i trawersując zbocza Mioduszyny zmierzamy do Budzowa. Jak na zimowe warunki pogoda wyśmienita. Z każdym pokonywanym metrem robi się coraz cieplej a biała aura dolin i wzgórz, z wyłaniającą się Królową Beskidów, oraz piekące promienie słońca wpędzają nas w ekstazę górskiego upojenia.



Przy leśniczówce, nieopodal G. Drożdżyna wypatrujemy słoneczne miejsce, z urzekającymi widokami, gdzie postanawiamy się zatrzymać na śniadanio-obiad. Posiadamy już informacje, że Kaper i Pudelek wyjechali z Krakowa do Budzowa. Nie pozostaje nam więc nic innego aniżeli ruszyć tyłki w stronę Jachówka, a następnie Budzowa, w którym meldujemy się około 14:30. Tam postój na pizzę, jakieś piwko, ogrzanie się i wraz z nadchodzącym zmierzchem ruszamy ku Lanckoronie. Maszeruje się przyjemnie i dosyć szybko. Czas mija na wspólnych wspomnieniach, planach, ekscytacji przystankami PKS oraz fotografiach (tradycyjnych, jak i trochę mniej tradycyjnych).
Do schroniska docieramy ok. 19:15. Witamy się z częścią zlotowiczów, zrzucamy plecaki i schodzimy do knajpy „Sielanka”, gdzie biesiaduje pozostała część ekipy. Radość powitania, uściski, spontaniczne rozmowy i zapoznanie się z podpitym panem Jankiem, który wychwycił mnie jako ofiarę monologów nt swych dzielnych latorośli...


O 20:30 czas na zmianę przybytku, jedną knajpę zamakają, w innej witają
Ostatecznie o 22:10 nasze kroki wiodą do PTSM-u, gdzie trwa dalsza integracja.

Dzień czwarty – 05.12.2010
Nastaje czas pożegnań i konieczność powrotu w doliny. Po pamiątkowym zdjęciu, wraz z Bubą, Toperzem, Grzesiem i Piotrkiem, ruszam na stację kolejową do Kalwarii Lanckorońskiej. Jest mroźno lecz słonecznie. Trasa powrotna umyka nam na podziwianiu uroczego krajobrazu, robieniu zdjęć, planowaniu kolejnych wypadów oraz polemik związanych z możliwością gwałtu oraz dostania po mordzie (pojawiły się również propozycje uwzględnienia jednego i drugiego w następujących po sobie momentach.) na Rajdzie Świętokrzyskim.

Godzinne oczekiwanie na pociąg mija w sielankowej atmosferze herbaty, imbirówki i gorącej zupy. Wszystko jest przerywane wesołymi wspomnieniami minionych wypraw oraz przygód i mniej wesołymi dywagacjami nt zamkniętych dworców, tak jak ten na którym stoimy...
Powrotna jazda pociągiem jest dla mnie smutnym powrotem do rzeczywistości, której niezmordowana Buba, jakby nie zauważa rozkręcając przedziałową imprezę Razz Dyskutujemy nt twórczości Jaroslava Haska, przeobrażających się realiów otaczającej nas rzeczywistości oraz ciągle umykającego czasu, który zmieniał, zmienia i zapewne nadal będzie zmieniał miejsca, ludzi i co za tym idzie, zapatrywanie wielu z nas na naszą filozofię turystyki i włóczęgi...
Przed Katowicami lepimy pociągowego bałwana, następnie żegnamy Grzesia i wracamy do przedziału, gdzie ja poddaję się kapitulacji związanej z tradycyjnym smutkiem powrotu do konieczności uczestnictwa w absurdach dnia codziennego, a Buba … wyjmuje ukraińską miodówkę i nawiązuje znajomość z pasażerami zmierzającymi do Gdyni czy Gdańska, nie pamiętam dokładnie. Pamiętam natomiast moment pożegnania, gdy przed Zdzieszowicami opuszczałem przedział i słyszałem westchnienie rezygnacji poznanego współpasażera: „Jezus Maria, ona mnie upiła” Very Happy
Tak więc dziękuję współtowarzyszom wędrówki oraz zlotowiczom za mile spędzony czas. Dobrze było zobaczyć stare gęby, poznać nowe i do zobaczenia na szlaku...
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez ecowarrior dnia Śro 0:31, 15 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
chemica


Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 545
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Stargard Szczeciński

Z szokiem czytam dzisiaj,że już jest po zlocie. To znaczy,że codzienność za bardzo mnie pochłonęła Evil or Very Mad
Szkoda, że kilometry robią swoje. Niemniej miło zobaczyć niektóre buzie na fotkach zlotu.
A korale jarzębiny w śniegu przedstawiają się cudnie.
Zobacz profil autora
buba


Dołączył: 20 Kwi 2006
Posty: 3022
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: oława

ecowarrior napisał:
który oczekuje mnie w Tawernie, katowickiej knajpie o zabarwieniu hippisowsko-rockowym,


tyle lat mieszkac na slasku, tyle razy siedziec na dworcu w katowicach i do tej knajpy nie trafic... Sad

ecowarrior napisał:
spędzamy czas przysłuchując się wspomnieniom pewnego dziadka, który włączył w szafie grającej Rolling Stonsów, zamówił kolejne piwo, zapalił papierosa i rozpoczął opowieść o czasach swej młodości, szalonych imprezach, eksperymentów z różnymi środkami, pogoni za dziewczynami oraz zespołach muzycznych o które się obijał.


eco jeszcze dobrze nie wyjechal a przygody juz sie zaczely! Very Happy

ecowarrior napisał:
Po dotarciu na miejsce dzielny Grześ wyłapuje skromny, żółto-brązowy, mający z pewnością najlepsze lata świetności dawno za sobą, a przywodzący na myśl epokę PRL-u, Hotelik "Leskowiec”, miejscową, otwartą non-stop, z możliwością noclegu, knajpę


to sie nazywa miec oko! i lata praktyki Wink
instynkt grzesia nigdy nie zawiedzie!

Jakby kiedy wypadl nocleg w andrychowie to wiadomo gdzie go spedzic Smile


ecowarrior napisał:




cudna ta fotka!!!!

ecowarrior napisał:
i zapoznanie się z podpitym panem Jankiem, który wychwycił mnie jako ofiarę monologów nt swych dzielnych latorośli..


nie tylko ciebie... wczesniej złowil toperza...a jak sie jeszcze dowiedzial ze toperz ma tak samo na imie....ojojjjj, ciezko bylo sie wyrwac..

ecowarrior napisał:
Godzinne oczekiwanie na pociąg mija w sielankowej atmosferze herbaty, imbirówki i gorącej zupy. Wszystko jest przerywane wesołymi wspomnieniami minionych wypraw oraz przygód


nie wiem jak ty, ale my pobyt na tym mroznym dworcu wspomniamy wyjatkowo milo! jakos czas tak minal, nawet nie wiadomo kiedy... az troche smutno bylo ze az tak szybko przeleciala godzina i pociag nie byl spozniony ... jakby jeszcze z godzine tam byc tez by sie nie dluzylo!!

ecowarrior napisał:
a Buba … wyjmuje ukraińską miodówkę i nawiązuje znajomość z pasażerami zmierzającymi do Gdyni czy Gdańska,


dobra miodowka nie jest zla!!!! Very Happy Very Happy Very Happy

ecowarrior napisał:
gdzie ja poddaję się kapitulacji związanej z tradycyjnym smutkiem powrotu do konieczności uczestnictwa w absurdach dnia codziennego


te codzienne dni to tylko krotkie przerwy pomiedzy wyjazdami- coby bylo kiedy relacje napisac i zaplanowac kolejne wojaze!! Very Happy
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Chemica, szkoda tych Twoich kilometrów, szkoda...
Jednak w tym sezonie, mimo sporej odległości udało się dwukrotnie spotkać! Oby i nadchodzący sezon pozwolił nam skrzyżować szlaki Smile
buba1 napisał:

nie wiem jak ty, ale my pobyt na tym mroznym dworcu wspomniamy wyjatkowo milo! jakos czas tak minal, nawet nie wiadomo kiedy... az troche smutno bylo ze az tak szybko przeleciala godzina i pociag nie byl spozniony ... jakby jeszcze z godzine tam byc tez by sie nie dluzylo!!

Pobyt na dworcu był mistrzowski, nie odczuwało się zimna, czas jakby stanął w miejscu a nagła informacja o nadjeżdżającym pociągu była porównywalna z siarczystym policzkiem w twarz, po którym zostajesz wybity z równowagi i jeszcze przez spory okres czasu zastanawiasz się dlaczego i za co...
Zobacz profil autora
Termin i miejsce IX Zlotu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 7 z 8  

  
  
 Odpowiedz do tematu