Forum BESKIDZKIE FORUM Strona Główna


BESKIDZKIE FORUM
"Tak mnie ciągnie do gór..."
Odpowiedz do tematu
Beskid Sądecki - Pieniny Małe - Beskid Sądecki 03-05.06.2011
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

03.06.2011
Planowałem, kombinowałem i w końcu zdecydowałem. Tym razem Pieniny Małe i Beskid Sądecki z kropką nad „i” w Chatce pod Niemcową, chatce pamiętającej mnie sprzed kilku lat, gdy wśród śniegu i mrozu płonęło ognisko III Zlotu Beskidolubów....
Wyjazd zapowiada się mało optymistycznie, siedzę spocony w pracy, koszula nieprzyjemnie klei się do ciała, za oknem skwar i duchota, a przy biurku kusząco spoglądający plecak, który zdaje się szeptać: „eco, spiesz się, w życiu nie dojedziesz do Szczawnicy”.
Koniec końców zwalniam się z pracy o godzinkę stosując w ubikacji manewr przeobrażenia z Pana Andrzeja w ecowarriora. Dziś jedynym rozsądnym wyjściem dojazdu do Szczawnicy wydaje się łapanie stopa. Tak też czynię. Po paru niefortunnych próbach, parunastu bluzgach i parudziesięciu kurwowaniach na los i, wybacz Boże, przejeżdżające istoty ludzkie ostatecznie udaje się coś wychwycić na Krapkowice gdzie około 16:30 wskakuję na autostradę zatrzymując przejeżdżającego tirowca. Mam farta, niemiłosiernego farta. Kierowcom okazuje się być Piotrek mknący gdzieś z Czech na Katowice. Wita mnie słowami: „kolego czuj się jak u siebie, tutaj jest jedzenia tam woda mineralna, cola, a w lodówce zimne piwko” Smile Kilometry powolutku mijały, dyskusje niespiesznie trwały i jakoś zeszliśmy na temat życia osobistego w którym jedną z swych wypowiedzi skwitowałem krótkim: „tak trochę to była i moja wina”. I w tym właśnie momencie mentorskim tonem zostaję pouczony, że „wszelkiemu niepowodzeniu mężczyzn są winne i wyłącznie kobiety oraz ich matki, bo źle uczyły za młodu” Very Happy
Tak czy owak nowo poznany kolega załatwia mi przez siwi-radio przesiadkę, którą to praktycznie dojeżdżam do samej Szczawnicy. Tam witam się z Grzesiem, przepłukujemy gardła i czym rychlej, przytłoczeni miejskim gwarem, umykamy do schroniska pod Bereśnikiem, gdzie przy tlącym się ognisku siedzą jedyni turyści: Słoniu i Iwona. Kuszeni smażonymi kiełbaskami oraz toaścikiem domowej roboty Metaxy dosiadamy się tworząc czteroosobowy kolektyw Smile Czas umyka sympatycznie i szybko, zdecydowanie za szybko, niczym chłodne piwo przy duszącym, porannym kacu. Przy akompaniamencie gitar i szantowo-górskich piosenkach dyskutujemy o wędrówkach, żeglarskich wojażach, czy też sympatycznych knajpkach Krakowa. Nie wiedzieć kiedy a zbliża się 3 przed którą to udajemy się na spoczynek.

04.06.2011
05:00 – zgodnie z wcześniejszym planem wstaję pospacerować i powitać budzący się dzień.

Uwielbiam zapach poranka, świeżego powietrza tuż po świcie, które nie jest jeszcze zmącone spalinami i zneutralizowane słonecznym skwarem (szkoda tylko, że tak rzadko korzystam z owego dobrodziejstwa). Przede mną wyłaniają się pojedyncze górskie masywy na tle pomarańczowego nieba, gdzieniegdzie wysepki starające się wydostać z uścisków porannych mgieł czy też parujące w oddali łąki. Słowa piosenki Dżemu „chwila, która trwa może być najpiękniejszą z twoich chwil” nabierają realnego kształtu, wydają się być nieśmiałą próbą zdefiniowania kłębiących się w mej głowie myśli.

Po spokojnym śniadanku schodzimy do Szczwnicy gdzie uzupełniamy zapasy i stosując skomplikowane manewry wyprzedzania turystów oczekujących na wyciąg mkniemy na Palenicę. Słońce skwarzy, chmur zbyt wiele nie ma jednak parujące powietrze wczorajszej ulewy skutecznie niweczy widoki na Tatry, które co jakiś czas starają się nieśmiało zaprezentować swe piękno.
Z rozkojarzenia wybija mnie spokojny i optymistyczny głos Grzesia : „Andrzej, zapraszam na piwo” Smile
Skutkiem postoju na Palenicy zapada decyzja zdobycia w tym roku Rysów. Z schłodzonym podniebieniem i nowym planem mkniemy przez Szafranówkę na Wysoki Wierch.

U nas słońce i skwar, w Tartach deszcz i chmury. Pieninska pogoda dopisuje. Zdrowa, obfita zieleń, bogaty asortyment przeróżnych kwiatów, pasące się krówki i owce, gdzieniegdzie przebiegający pies pasterski czy spieczony słońcem baca wypiekający oscypki. Urokliwie. Przy Wysokim Wierchy łapie mnie chwila zadumy, wracam do złocistej jesieni 2008r, gdy przy niknących promieniach słońca przemierzałem ten odcinek szlaku wraz z Elą, Xagą i Kerajem.
Nieopodal schr. pod Durbaszką, przy pasterskiej bacówce, robimy przerwę na potężnego oscypka zapijanego domowym winem. Trochę dyskutujemy o piłce nożnej, porannym i wieczornym bieganiu, pozwalającym utrzymywać kondycję pomiędzy górskim wojażami czy też urodziwych białogłowych, które, daj Boże, sympatycznie byłoby dziś poznać Smile
W schronisku się nie zatrzymujemy. Pieczątka, odznaka, jakiś lament zrezygnowanego turysty, że nie sprzedają piwa (ha, a było trzeba przeprowadzić wywiad środowiskowy i wziąć na zapas Very Happy) a następnie ku Durbaszce.

Tam rozpoczynającą się sielankę raptownie przerywają głuche grzmoty, które nieubłaganie mkną w naszą stronę Confused Zbieramy się i czym prędzej ruszamy ku Wysokiej, mieszczącej się na granicy polsko-słowackiej, będącej jednocześnie najwyższym szczytem całych Pienin i Pienińskiego Pasa Skałkowego.
Na platformę widokową dochodzimy samotnie, turyści już dawno poznikali. Wokół rysują się pejzaże przywołujące na myśl wizje apokalipsy, przejawiające się nagłym zanikiem światła, głuchymi grzmotami i południowo - wschodnim wiatrem, przypominającym wściekle budzących się do życia pradawnych słowiańskich bogów.

Zostajemy oszczędzeni, burza i gradobicie przemyka bokiem a my tymczasem kierujemy się do Wąwozu Homole, gdzie, spod bazy namiotowej skpb dochodzą przyjemnie łechtające wyobraźnię zapachy ogniska. Dziwnym się wydaje przedwczesne otwarcie pola namiotowego. Jak się okazuje SKPB Łódź obchodzi XXX-lecie istnienia, skutkiem czego młodzież, i nie tylko, przyjechała uczcić chwalebną tradycję górskiej przygody swego Koła.
Schodząc „polskimi Hornymi i Dolnymi dierami” wspominamy zeszłoroczną wyprawę przez wąwozy Malej Fatry. Szumiące potoki, śpiew ptaków, zieleń, kwiaty, brak turystów pozwala wyzwolić spokój i zadumę nad otaczającą nas przyrodą oraz ulotnością chwili, która za kilka dni, tygodni, lat będzie jedynie fotograficznym wspomnieniem, podróżą w przeszłość, młodego turysty, ojca czy też dziadka, z łezką w oku wspominającego dawnych przyjaciół, współtowarzyszy dzikiej przygody i wypraw zamierzchłych czasów.
W Jaworkach dokonujemy przyspieszonych zakupów i prowadzeni węchem docieramy do naszego małego nieba - smażalni pstrągów Very Happy Rozwodzić się nad bukietem smaków, które zaatakowało nasze podniebienia byłoby pastwieniem się nad drogimi Forumowiczami. Powiem jedynie, że tak wybornie usmażonej i podanej rybki dawno nie jadłem. Skutkiem uzupełniona sił znakomitą strawą oraz napitkiem bez chwili zawahania rozstajemy się z dwudziestozłotowymi banknotami i chyżo ruszamy ku Wielkiemu Rogaczowi. W okolicach Ruskiego Wierchu rozkoszujemy się ostatnimi ukośnymi promieniami złocistego słońca, topiącymi się nad białawą powłoką jaworskich mgieł.

Znużeni wędrówką do Chatki pod Niemcową docieramy około 23. I tam czeka nas miła niespodzianka. Wokół płomieni wieczornego ogniska, przy dźwiękach gitar, dzielnie wspieranych piosenką turystyczną, trafiamy na wesołą ekipę z Krakowa, która to przywędrowała na Niemcową celem obchodzenia kolejnej „18” Asi Smile Zrzucamy plecaki i częstowani kolejnymi kieliszeczkami rozpoczynamy wielogodzinne dysputy nt m.in. górskich wędrówek, morza, pieczątek, studiów, autostopowych podróży, planów i marzeń na przyszłość czy zbliżającego się Festiwalu Piosenki Turystycznej KROPKA w Głuchołazach. O 24 odśpiewujemy „sto lat”, składamy życzenia solenizantce i wracamy do urodzinowego ciasta Smile Ni stąd, ni zowąd zaskakuje nas ciemnoczerwona łuna zwiastująca leniwie nadciągający świt. Nie pozostaje nam nic innego aniżeli odśpiewanie „czwartej nad ranem”, po czym powolutku, jedni za drugimi udajemy się na zasłużony spoczynek. Oczęta zamykamy na łące, naprzeciwko wschodzącego słońca, otuleni bagażem wspomnień i nowo poznanych znajomości, pośród delikatnego szemrania porannej rosy oraz śpiewu budzących się ptaków.

05.06.2011
Około 08, przygaszeni kończącym się wypadem schodzimy do Piwnicznej, a raczej taki mamy zamiar. Przysmażani niemiłosiernym skwarem, nie wiedzieć gdzie i jak odbijamy na Kosarzyska, skąd sprawnie dostajemy się do Nowego Sącza, Krakowa i w końcu domu...

Dziękuję współtowarzyszowi wędrówki, przyjaznym stopowiczom, którzy może kiedyś przeczytają me wspomnienia oraz gronu wspaniałych osób z Bereśnika i spod Niemcowej za umożliwienie dotarcia do celu, pełną wesołych przygód i anegdot trasę, mile spędzone wieczory, wspólne rozmowy, przyśpiewki, wsłuchiwanie się w dźwięki gitar, wpatrywanie w płomienie ogniska, senne oczekiwanie poranka, wyborne ciasto oraz zielonkawe kieliszeczki Smile
Do zobaczenia gdzieś i kiedyś...
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez ecowarrior dnia Nie 10:32, 19 Cze 2011, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
taki1gość


Dołączył: 12 Gru 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: NIEPOŁOMICE



Miło było znów zobaczyć znane tereny. Nawet wirtualnie
Zobacz profil autora
Pete


Dołączył: 18 Paź 2006
Posty: 1506
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Chełm Śląski/Kraków

Cóż za sentymentalna opowieść. Smile Miło się czytało i wracało do znajomych miejsc...
Zobacz profil autora
Beskidus
Administrator

Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 768
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubień (Beskid Wyspowy)

Fajnie inwersja pogodowa wygląda Smile
Zobacz profil autora
Wiolcia


Dołączył: 07 Lis 2010
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

Świetna wyprawa, ta różnorodność pogodowa fajnie wyszła zdjęciom, tylko coś czuję po relacji i podpisach, że jakiś kryzys wieku średniego się szykuje, bo tak jakoś jest nostalgicznie i melancholijnie Wink. Też tak miałam ostatnio, gdy przeglądałam zdjęcia górskie sprzed lat, jeszcze zwykłą pstrykawką zrobione.
Ale pocieszające jest to, że przynajmniej tirowcy zawsze zabiorą klnącego i czekającego na poboczu turystę Wink
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Dzięki, pogoda faktycznie rewelacyjna, dzięki jej zmienności mieliśmy możliwość podziwiania niecodziennych okoliczności przyrody Smile

tylko coś czuję po relacji i podpisach, że jakiś kryzys wieku średniego się szykuje, bo tak jakoś jest nostalgicznie i melancholijnie Wink. Też tak miałam ostatnio, gdy przeglądałam zdjęcia górskie sprzed lat, jeszcze zwykłą pstrykawką zrobione.

Ostatnio jakoś mnie tak chwyciło i ciągle się za mną skrada nostalgiczne podejście do tego co piękne i wyjątkowe, bo jak to zaśpiewał swego czasu pewien stateczny pan "w życiu piękne są tylko chwile" Wink

Ale pocieszające jest to, że przynajmniej tirowcy zawsze zabiorą klnącego i czekającego na poboczu turystę Wink

Już powoli nie potrafiłem panować nad mimiką twarzy i udawać pogodnego, jedna czy dwie chwile a plugastwa i skry z oczu byłyby czytelne na całym ciele, a tym samym dojazd w góry zupełnie uniemożliwiony.Ale jak to napisałaś, na tirowców zawsze można liczyć Very Happy


Ostatnio zmieniony przez ecowarrior dnia Nie 14:23, 19 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Re: Beskid Sądecki - Pieniny Małe - Beskid Sądecki 03-05.06.
Ariel Ciechański


Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 425
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Skierniewice

ecowarrior napisał:
Tam witam się z Grzesiem, przepłukujemy gardła i czym rychlej, przytłoczeni miejskim gwarem, umykamy do schroniska pod Bereśnikiem, gdzie przy tlącym się ognisku siedzą jedyni turyści: Słoniu i Iwona.


Andrzeju, a Remik jeszcze pod Bereśnikiem urzęduje??
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Generalnie tak, z tym, że w tym okresie był akurat w dolinach
Zobacz profil autora
Pudelek
Ogarniacz kuwety

Dołączył: 10 Lis 2006
Posty: 5794
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Oberschlesien, Kreis Nikolei und Kreis Oppeln

pocieszające jest to, że wiesz jak biegną granice pasm górskich - gdyby to był np. zlot góry-szlaki, to by pewno w tytule było, że odbył się tylko w Pieninach Very Happy
Zobacz profil autora
taki1gość


Dołączył: 12 Gru 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: NIEPOŁOMICE

hehe
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Pudelek napisał:
pocieszające jest to, że wiesz jak biegną granice pasm górskich - gdyby to był np. zlot góry-szlaki, to by pewno w tytule było, że odbył się tylko w Pieninach Very Happy

Gdybyś był trochę młodszy to bym napisał "nie ucz ojca dzieci robić"...
Zresztą takiego klopsa to byś z pewnością nie podarował Razz
A co do zlotu w Pieninach to hmmm, cóż, najlepszym zdarzają się "drobne" pomyłki Wink


Ostatnio zmieniony przez ecowarrior dnia Nie 22:05, 19 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Re: Beskid Sądecki - Pieniny Małe - Beskid Sądecki 03-05.06.
Piotrek
Administrator

Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 5888
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żywiec/Sienna

ecowarrior napisał:
Koniec końców zwalniam się z pracy o godzinkę stosując w ubikacji manewr przeobrażenia z Pana Andrzeja w ecowarriora.


Very Happy Dosłownie to widzę, prawie jak scena z "Hong Kong Fuji". Czad

Szef chyba nie ma z tobą lekko Wink
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Wolę nie pytać
Zobacz profil autora
buba


Dołączył: 20 Kwi 2006
Posty: 3022
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: oława

ecowarrior napisał:
Słowa piosenki Dżemu „chwila, która trwa może być najpiękniejszą z twoich chwil” nabierają realnego kształtu, wydają się być nieśmiałą próbą zdefiniowania kłębiących się w mej głowie myśli.


podczas ostatniego wyjazdu te slowa wciaz mi graly w glowie... i nie moglam sobie przypomniec czyja to piosenka...

ecowarrior napisał:
05:00 – zgodnie z wcześniejszym planem wstaję pospacerować i powitać budzący się dzień.


niezmiennie podziwiam ludzi ktorzy pija i imprezuja do 3 a potem o 5 wstaja na wschod slonca!! ja do nich niestety nie naleze, ale niesamowicie zazdroszcze hartu ducha!!! Very Happy

ecowarrior napisał:
Z rozkojarzenia wybija mnie spokojny i optymistyczny głos Grzesia : „Andrzej, zapraszam na piwo” Smile

grzes to zawsze cos madrego wymysli!!!! Very Happy


[link widoczny dla zalogowanych]
nie baliscie sie ze wam je ktos za..teguje??

[link widoczny dla zalogowanych]
pogoda wam niezle przedstawienie zafundowala!


[link widoczny dla zalogowanych]
biegnac na oslep pewnie nawet nie zauwazyli...

[link widoczny dla zalogowanych]
dopiero na tym etapie wedrowki???


[link widoczny dla zalogowanych]
ja bym wybrala ta drewniana wanne


[link widoczny dla zalogowanych]
odblaskowo zielone??? co to bylo?? Shocked
Zobacz profil autora
ecowarrior


Dołączył: 27 Sty 2007
Posty: 1461
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Zdzieszowice

Witamy po powrocie z kolejnych ukraińskich wojaży Smile
buba napisał:
https://picasaweb.google.com/102994867625251629425/BeskidSadeckiPieninyMaEBeskidSadecki0305062011#5617339665175479410
nie baliscie sie ze wam je ktos za..teguje??

Szczerze mówiąc nawet mi to przez głowę nie przemknęło. Nadciągała potężna nawałnica i większość osób już dawno uciekła w doliny...

buba napisał:
https://picasaweb.google.com/102994867625251629425/BeskidSadeckiPieninyMaEBeskidSadecki0305062011#5617338915720377250
dopiero na tym etapie wedrowki???

Moje napady są notoryczne

buba napisał:
https://picasaweb.google.com/102994867625251629425/BeskidSadeckiPieninyMaEBeskidSadecki0305062011#5617338949317252194
ja bym wybrala ta drewniana wanne

Wierzę, też mi to przemknęło przez głowę, ale pływały tam jakieś dziwne, glutowate, niezidentyfikowane okazy nie wiadomo czego

buba napisał:
https://picasaweb.google.com/102994867625251629425/BeskidSadeckiPieninyMaEBeskidSadecki0305062011#5617341172282895138
odblaskowo zielone??? co to bylo?? Shocked

A to już wyższa szkoła jazdy Smile Z tego co pamiętam krakowska kompania posiadała kieliszeczki, które pod wpływem alkoholu barwiły się na zielono
Zobacz profil autora
Beskid Sądecki - Pieniny Małe - Beskid Sądecki 03-05.06.2011
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 2  

  
  
 Odpowiedz do tematu